El museo,la escuela, la cerveza

Budzę się, przecieram oczy,polewam zimną wodą, szczypię się nawet w rękę, ale nic nie pomaga! Muszę po prostu wreszcie uwierzyć, że argentyńskie drzewo za oknem to rzeczywistość!

Gdyby podniebienie mogło skakać, z pewnością skakałoby z radości. Dulce de leche na śniadanie. Radość, szczęście i euforia. Nie ma lepszych poranków niż te na słodko.

Calkiem wcześnie rano, bo o godzinie 14:00, wyruszyliśmy do Museo de La Plata. Brzmi nudno? Nic bardziej mylnego! Było  c u d o w n i e. Pomimo faktu, iż był dzień, czułam się trochę jak w filmie “Noc w muzeum”. Ogromne muzeum historii naturalnej, szkielety dinozaurów, wypchane zwierzęta, pająki, skamieliny. Dzięki Roberto dowiedziałam się tyle ciekawych rzeczy! Przyznajcie się, kto wiedział że ziemniak, pomidor, papryka, ananas i kawa pochodzą z Ameryki Południowej? Poznańska pyra jest latino? Nigdy bym nie pomyślała.

W kraju o takiej historii a co więcej z tak wspaniałą argentyńską rodziną nie można się nudzić! Całą drogę w samochodzie, tak właściwie w każdej wolnej chwili, Roberto, tata Sol, opowiadał mi rożne ciekawe historie o Argentynie, Argentyńczykach czy zabytkach w mieście la Plata i okolicy. W drodze do muzeum pokazał mi nawet swoją szkołę, do której chodził gdy był nieco młodszy. Naprawdę niesamowicie jest słuchać opowieści kogoś, kto o Argentynie może powiedzieć Ci więcej niż nie jedna książka. Chcesz tylko więcej i więcej.

Muszę przyznać, że dopieo w drodze do muzeum, jadąc samochodem, słuchając argentyńskich opowieści,mijając banery sklepowe w języku hiszpańskim czy widząc błekitno białe flagi wywieszone z okien domów, uświadomiłam sobie że jestem po drugiej stronie oceanu.

Kolejną ciekawostką tego wrześniowego dnia było argentyńskie szkolnictwo. Obowiązkowa edukacja w Argentynie podzielona jest na trzy etapy: jardín infantes, EPB escuela primaria básica, ESB escuela secundaria básica.

Starsze dzieci chodzą do szkoły od rana do wczesnego popołudnia, dopiero pózniej do szkół wędrują młodsze dzieci takie jak Mateito. Co więcej szkoły są zamykane, nie może tam wejść przypadkowa osoba z ulicy, a dzieci wypuszczane są o konkretnej godzinie, gdy pewnym jest że przyszedł po nie ktoś z rodziny, ktoś znany nauczycielom. Wieczorem przyszedł czas na spróbowanie lokalnej birrity, cervezy czyli po prostu wszystkim dobrze znanego złocistego trunku. Piwo jak piwo. Do alkoholu nie przekonają mnie nawet argentyńskie endorfiny oraz świadomość, że piję je w La Plata przy calle 8 w urokliwym “Antares”. Choć nie zaprzeczę, że w towarzystwie Sol i Emmanuela wszystko lepiej smakuje, towarzystwo po prostu przednie! Nawet kelner była jakiś taki bardziej zadowolony z życia. Przepiękny wieczór! Uwielbiam otwartość i pogodę ducha Latynosów!

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s