Ulicami La Plata

Ten dzień jest bardzo samotny, ale słoneczny. Obudziłam się o 7 rano. Niestety nie dlatego, że “kto rano wstaje temu Pan Bóg daje”, ale z powodu nie opuszczającego mnie jet lag’u. Na śniadanie tradycyjnie sok pomarańczowy i chleb z dulce de leche. O 9:00 ruszyłam na spacer po La Plata. I tak z avenidy 57, czyli ulicy przy której mieszkam, ruszyłam w stronę Plaza Moreno, by zobaczyć po raz drugi w moim życiu piękna miejscową katedrę w neogotyckim stylu. Robi wrażenie. Dotarcie do niej, nie było jednak takie proste. Idąc chodnikiem musiałam robić nieustanny slalom pomiędzy ludźmi rozdającymi rządowe ulotki, a pozostałymi którzy sprzedają na ulicach co tylko się da. Od ciastek, przez obuwie, po maskotki i kwiaty. Znalazło się i nawet małe stoisko z rajstopami. Na ulicach również slalom, odpowiedni spryt i szybkość moze uratować Ci zycie. Nie jest łatwo…ale ma to swój urok:) Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystkie ulice są takie same. To jednak tylko złudzenie. Niektóre z ulic są bardzo zaniedbane, niektóre mają przy sobie piękne budynki jak na przykład budynek Sądu Najwyższego czy Narodowego Banku Argentyny. Jedno jest pewne. Wszystkie ulice i chodniki są zatłoczone. Jest chaos. Jednak nawet do dźwięku klaksonu samochodowego zmieszanego z muzyką latino można się przyzwyczaić.

Argentyńczycy zwykli jeść 4 posiłki dziennie: desayuno (śniadanie) , lunch ( almuerzo), podwieczorek (merienda) i solidną kolację (cena). Ja dzisiaj wybrałam się na lunch tam, gdzie sądząc po długości kolejki, wybrali się też WSZYSCY pozostali mieszkańcy La Plata. Miejscem tym był argentyński odpowiednik McDonalds-Mostaza. Zamawianie dania rozpoczęłam (w małym stresie, jednak nie zapominając o niezbędnym uśmiechu ) od słów : “yo no hablo español muy bien pero quiero solo un cuarto y cocacola pequeña, sin papas”. Co znaczy “nie mowię dobrze po hiszpańsku, ale poproszę hamburgera i małą cocacolę. Bez frytek”. Pani mnie wysłuchała i również z nie małym uśmiechem na twarzy i zaczęła “nawijać” po hiszpańsku. Nie wiem o co jej chodziło, ale odpowiedź “si” za każdym razem pasowała, bo dostałam to co chciałam:-) Przynajmniej tak mi się wydaje. Wołowina w bułce chyba jeszcze trochę się ruszała, ale była zjadliwa:). Pewnie po prostu ta krowa nadal biega po argentyńskiej Pampie:-)

W Polsce już prawie 20:00, a u mnie dopiero środek dnia. Do następnego posta!

IMG_8715IMG_8711IMG_8712IMG_8698IMG_8717IMG_8702IMG_8716

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s