Familia Gonzalez, Truco y Asado

Po wszystkich niespodziewanych przeżyciach, byłam tak zmęczona, że spałam do 10:30. Na śniadanie zjedliśmy pyszne croissanty, które nazywają sie tutaj medialuna( tzn. półksiężyce). Do tego tradycyjnie brzoskwiniowa herbata. Zbliżało sie południe i chciałam juz wracać do La Plata, ale zaprosili mnie na obiad i nie mogłam odmówić. Nie chciałam. Nie dosyć, że gościli mnie w swoich progach dwa dni, to jeszcze dostałam od nich grę Truco. Jest to najsłynniejsza gra karciana w Argentynie, aby w nią zagrać trzeba mieć specjalną talię, która różni się od tradycyjnej. Najczęściej gra się w cztery osoby, a w zasadzie w dwie pary, ponieważ Truco polega na wzajemnej komunikacji. Poprzez różnego rodzaju znaki pokazywane partnerowi gra jest ciekawa i pełna emocji. Tymi samymi kartami można rownież grać w inne typowo argentyńskie gry karciane takie jak: Escoba de 15, Casita robada, Chin chon czy Canasta. Próbowali mnie jej nauczyć tłumacząc zasady po hiszpańsku. Myśle ze poszło mi całkiem dobrze, bo raz nawet udało mi sie wygrać.
Po grze przyszedł czas na rodzinne biesiadowanie przy argentyńskim grillu asado. Dużo jedzenia i rozmowy po hiszpańsku. Najlepsza lekcja języków obcych:) Bylo naprawdę bardzo miło. Siedzieliśmy tak z dwie godziny. Wszyscy byli świetni, ale Amadeo (tata Camili) rozmawiał ze mna najwiecej. Trochę po angielsku, trochę po hiszpańsku, trochę na migi. Dał mi kilka porad. Cały czas powtarzał żebym była cierpliwa, bo odwagi to juz wie ze mi nie brakuje. Mówił, ze wie z książek jacy Polacy są odważni i że wie, że sobie na pewno poradzę, a jakby co, zawsze moge przyjechać do nich na trochę. Super rodzina:). Pózniej odwieźli mnie samochodem do samego Buenos Aires i wskazali odpowiedni bus. Oczywiście był to ten z najdłuższa kolejka. Stałam w niej grzecznie przez 2 godziny zanim wsiadłam do środka micro Plaza, który zawiózł mnie wprost na dworzec autobusowy w La Plata. Sama z gpsem dotarłam do mieszkania! Takim brudnym autobusem chyba w życiu nie jechałam. Chciałam zrobić zdjęcie pięknym widokom za szybą, ale naprawdę było to niemożliwe. To nic. W mojej głowie zostaną na zawsze. (W ciagu tych dwóch godzin przyjechało takich dwupiętrowych autobusów około siedemnaście…mnie zabrał dopiero ten osiemnasty. Możecie sobie wyobrazić jak ogromna była to kolejka. Wszystko z reszta widać na zdjęciu. W takiej kolejce życie  sie toczy własnym rytmem. Rozmawiałam trochę po hiszpańsku z taka starsza Panią co stała za mną i druga młodsza pochodzenia afrykańskiego. Bardzo sie cieszyły ze jestem z Polski).

Wyjechałam z La Plata w czwartek o 10 rano, by przy uprzejmości Camili zwiedzić Buenos Aires. Miałam wrócić wieczorem. Zostałam na dłużej. Wróciłam w sobotę późnym wieczorem i moge śmiało powiedzieć, ze był to najlepszy czas w Argentynie. Na pewno najbardziej niespodziewany. Ciocia Bożenka miała racje, wszystko zmienia się z chwili na chwile. Dziękuje za tamte słowa Ciociu! 🙂

 

IMG_8960IMG_8964IMG_8965IMG_8970IMG_8972IMG_8990IMG_8949IMG_8952

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s