Dzień po dniu trochę lepiej tu

IMG_9437Po dwudziestu dwóch dniach, ulice La Plata czy Buenos Aires, nadal wcale nie przypominają tych polskich. Nadal nie czuję się bardziej “w domu”. Wciąż wszystko jest inne. Wciąż czuję się tak samo daleko od domu. Wciąż tęsknię. Na tęsknotę najlepsze są rozmowy z rodzicami. Bardzo mi pomagają. Wiem, że zawsze mogę po prostu wyjąć komórkę, zadzwonić, zapytać co u nich słychać i opowiedzieć co słychać u mnie. Bardzo pomaga. Zwłaszcza jak zamkniesz oczy, wtedy można sobie wmówić, że siedzą obok.  Pomagają mi też wszystkie wiadomości, które dostaje od mojej ukochanej rodziny i nierzadko od garstki, ale jakże ważnej garstki, moich przyjaciół. Każde miłe słowo, zamieniam sobie na wielkiego przytulasa, który dodaje mi sił. Chyba tak się mówi, prawda? Przytulas? Lubię to słowo. Angielskojęzyczni powiedzieliby “hug”, francuskojęzyczni “calin”, a hiszpańskojęzyczni “abrazo”. Nawet gdybym Wam dziękowała we wszystkich językach świata, nie mogłabym słowami wyrazić jak bardzo mi pomagacie. Jak wrócę, to po prostu wszystkich Was (każdego z osobna!) mocno przytulę!

W tym tygodniu czułam się i źle i dobrze. Najlepsza metoda na smutek: nie mieć na niego czasu. I tak własnie staram się tu żyć. Wyznaczam sobie małe cele na każdy dzień. Staram się budować siatkę znajomości i krok po kroku iść do przodu.  Nie poznaję tu wielu ludzi, bo nie jest wcale tak łatwo ich poznać. Każdy ma swoje życie. Każdy gdzieś biegnie. Nie mają czasu, ale w sumie każdy przejaw życzliwości jest dla mnie dużą pomocą. Argentyńczycy są bardzo uprzejmi i często się uśmiechają. Gorzej u nich z dotrzymywaniem słowa, punktualnością, czy byciem wiarygodnym. Spotykani przeze mnie ludzie, mają zupełnie inne wartości, inne podejście do życia, wydaje mi się, że czasami zbyt lekkomyślne. Mama powiedziała mi ważne zdanie, pewnej Pani, za którą Argentyńczycy nie przepadają ze względu na Malwiny. Nie mniej jednak jej myśl jest trafna: “Never just follow the crowd”. Dla każdego muszę mieć dosyć duży “margines wyrozumiałości”.  Nie mniej jednak, udało mi się załatwić kilka istotnych spraw w tym tygodniu i jestem z tego bardzo zadowolona.

We wtorkowy poranek pojechałam do Buenos Aires, by napisać test wyznaczający poziom mojego języka hiszpańskiego. Był to już drugi taki mój wyjazd do stolicy. Ten “pruebe de nivel” odbył się na Wydziale Filozofii Uniwersytetu w Buenos Aires. Aby być punktualnie na 10:00, wyruszyłam z La Plata o 8:00 rano. Trasę z mieszkania, do centrum w Buenos Aires znam bardzo dobrze, dzięki czemu ze wszystkim poradziłam sobie sama. Wiedziałam już gdzie znajduje się Uniwersytet, więc z moją dobrą orientacją w terenie nie miałam problemu z dotarciem na miejsce.

Całe centrum językowe i na tym wydziale mówi tylko po hiszpańsku, ale to mi w ogóle nie przeszkadzało. Naprawdę po tych ponad dwudziestu dniach potrafię się z każdym dogadać. Napisałam test i odbyłam rozmowę z lektorem. Pani wiedziała nawet, że istnieją takie miasta jak Cracovia i Varsovia. Ucieszyło mnie to, a jeszcze bardziej jej opinia o moim poziomie języka. Z gramatyką nie jest tak łatwo…Level 0, delikatnie zahaczam o Level 1. Nie ma się czemu dziwić. Z gramatyki miałam tylko dwie lekcje w życiu. W mowie jednak jestem dużo silniejsza, Level 3, co tylko pokazuje, że faktycznie potrafię się dogadać. Ostatecznie zapisałam się na Level 2 , intensywny kurs hiszpańskiego (8 godzin tygodniowo przez 2 miesiące), właśnie na tym wydziale. W środę miałam okazję odbyć próbną lekcję w trzeciej z kolei szkole języków obcych, tym razem w La Plata. Lekcja była fajna, ale bardzo się cieszę, że wybrałam szkołę w stolicy. Po zakończeniu kursu otrzymam certyfikat z pieczątka UBA (prestiżowego Uniwersytetu), także będzie to ciekawy element w moim skromnym zbiorze dyplomów i certyfikatów. Facultad de Filosofia, znajduje się w ścisłym historycznym centrum Buenos, blisko Katedry, Obelisco i Casa Rosada. Odkryłam niedaleko fajną knajpkę, czy cafeterię (jak kto woli). Nazwa “Pizza” nie porywa, ale jedzenie przednie! Tarty, empanadas No i oczywiście pizza. Pychotka. Humor od razu lepszy.

Dzisiaj, obudziłam się wcześnie i pojechałam do Capital Federal, by zobaczyć gdzie znajduje się “Dom Polski” i “Biblioteka Polska”. Polska społeczność w Argentynie naprawdę jest spora. Trzecia pod względem wielkości na świecie, zaraz po tej w USA i Brazylii. Skontaktowałam się również z Panią Dyrektor Biblioteki oraz I Radcą polskiej Ambasady w Buenos Aires. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości odpowiedzą mi na moje maile. Mam duże plany związane z promocją naszej pięknej Polski, ale o tym w osobnym poście…

Umiem też swobodnie poruszać się metrem w wielkim Buenos Aires! Każdy mój mały sukces sprawia, że dzień po dniu, trochę łatwiej, a więc i lepiej tu…

IMG_9435IMG_9438IMG_9453IMG_9457

 

3 thoughts on “Dzień po dniu trochę lepiej tu

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s