Viva AFS Buenos Aires Redes!

Po przywitaniu całego świata, spałam do godziny 10:00. Byłam dosyć wyspana, do szkolenia AFS miałyśmy jeszcze cztery godziny, więc mogłyśmy ruszyć na poszukiwanie prezentu dla siostry Caty- Juli. Upominek, był już tak naprawdę upatrzony, a ja jechałam jej tylko potowarzyszyć. Z racji, iż siostra Cataliny uprawia hokej, naszym celem był sklep sportowy Vlack w Buenos Aires. Nigdy wcześniej nie widziałam specjalistycznego sklepu do hokeja! Byłam w szoku! Poniżej możecie zobaczyć zdjęcie tych kolorowych kijów. Gdy nasz cel został osiągnięty, pojechałyśmy metrem do centrum stolicy, by zjeść lunch, który da nam siłę na kolejne pięć godzin szkolenia. Cata pokazała mi super knajpkę „Adorado Bar”, znajdującą się niedaleko Casa Rosada, przy ulicy Bolivar 347. Zamówiłam sobie pyszną lemoniadę i jeszcze lepszą ciabatę z kurczakiem, którą podali mi z sałatką Colesław i czymś co przypominało poznańską pyrę z gzikiem. Po takim almuerzo byłam pełna pozytywnej energii. Zrobiłyśmy krótki spacer do biura AFS, które znajduje się przy calle Peron. Mniej więcej o godzinie 14:00 (ale i tak dosyć punktualnie jak na świat latino) rozpoczęliśmy”Capacitacion en consajerias”, czyli trening dla mentorów/opiekunów uczniów,którzy przyjeżdżają zza granicy. Dodam tylko, że moja siostra była na dokładnie takim samym treningu i dokładnie tego samego dnia. Różnica była tylko taka, że ona była w Krakowie, a ja w Buenos Aires. Sam trening był bardzo ciekawy, byłam bardzo szczęśliwa, że tam jestem, że mogę obserwować jak wyglądają takie szkolenia w Argentynie, czerpać wiedzę, by później móc ją przekazać w Polsce. Wszystko odbywało się oczywiście w języku hiszpańskim,mimo wszystko dużo zrozumiałam. Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, z trzema flagami, które przywiozłam z Poznania: polską, argentyńską i AFS POL. Muszę powiedzieć, że ekipa wolontariuszy z Buenos Aires jest naprawdę fajna. Na początku września pojadę z nimi do miasta Mar del Plata, na kolejne szkolenie. Nie mogę się doczekać!

Sobotnie spotkanie zakończyło się przed godziną 19:00, godzina młoda, więc nie było jeszcze bardzo ciemno. Zdecydowałam, że nie zostaję na noc w Buenos Aires i wracam do La Plata. Byłam tak wykończona ciągłymi rozmowami po hiszpańsku i poznawaniem setek nowych twarzy, że pierwszy raz poczułam, że chcę być sama i po prostu pójść spać (a myślałam, że nigdy taki moment nie nadejdzie). Wszyscy, których poznałam byli świetni, ale nie miałam już po prostu siły. Szybka decyzja: wracam. Biuro AFS znajduje się w samym centrum, w bogatej dzielnicy Buenos, więc bezpieczeństwo było (mimo wszystko i tak zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy!). Trasę na przystanek znałam bardzo dobrze, sytuacje jaka może na przystanku zaistnieć również. Mówię oczywiście o tłumie ludzi oczekującym na dokładnie ten sam autobus co ja. Kolejka była spora, ale nie taka duża. „Wszystko będzie dobrze” pomyślałam. Za niecałe dwie godziny powinnam już leżeć wykąpana w łóżku. Życie jednak płata figle…zwłaszcza życie w Argentynie. Autobus przyjechał po jakiś 10 minutach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że nawet się na przystanku nie zatrzymał, tylko pojechał dalej. Takie zjawisko oznacza, że w micro było już po prostu za dużo ludzi. Po trzydziestu minutach przyjechały dwa kolejne busy, ale również przepełnione ludźmi. Czas płynął z jednej strony wolno, bo było bardzo nudno tak stać, ale z drugiej strony szybko po zrobiło się ciemno i wybiła 20:00. Autobusu nie ma, a kolejka zwiększyła się pięciokrotnie. „Inni mają gorzej. Nie chciałabym stać na końcu kolejki o tej godzinie” pomyślałam. O 20:20 podjechał, bus PLAZA do La Plata, jednak nie jechał on przez autostradę, co wydłużało trasę o jakieś 40 minut. Nie miałam jednak wyjścia. Sytuacja robiła się coraz gorsza, ludzi przybywało, a autobusów brakowało. Musiałam o siebie zawalczyć i wsiąść do środka, inaczej zostałabym sama w nocy w centrum Buenos. Nie brzmiało to kusząco, tak samo mało kusząco wyglądał tłum ściśniętych ludzi w autobusie do La Plata. Czekała mnie podróż w ścisku, przez dwie godziny. Najważniejsze jednak, że udało mi się wsiąść do środka. Wchodząc pytałam kierowce czy na pewno dojadę do La Plata na plac Italia. Zapewnił, mnie że tak. Nie było czym oddychać, a nogi bardzo bolały. Zęby zaciśnięte i jedziemy. Byłam tak zmęczona, że było mi już obojętne. Kierowca na każdym kolejnym przystanku w Buenos wrzeszczał, że mamy się posunąć do tyłu i zrobić miejsce innym. Pasażerowie zaczęli równie głośno krzyczeć, że nie ma już w ogóle miejsca. Nie rozumiałam dużo, ale nawet głuchy wyczuł by konflikt. Bałam się, jak zaczęli przeklinać. Modliłam się tylko, by zaraz Ci faceci nie zaczęli się bić. Jeżeli wybuchłaby panika w busie, wszyscy by się pozadeptywali. Jechaliśmy jak kury w klatce. Nie mogę powiedzieć, że czułam się niebezpiecznie…niebezpieczne to mogą być śliwki po kefirze! Było po prostu bardzo ciasno, niekomfortowo, a cała podróż była owiana delikatną nutą niepewności i grozy. Miałam tylko jeden cel: wysiąść w dobrym miejscu. Po godzinie jazdy, większość ludzi wysiadła, więc udało mi się zająć miejsce siedzące. Zapytałam młodej dziewczyny obok mnie czy na pewno ten bus jedzie do La Plata i czy zatrzymuje się na moim przystanku. Zapewniła mnie, że tak, ale że przede mną jeszcze około 40 minut jazdy. Trochę się zdenerwowałam, ale jechałam dalej. Włączyłam sobie Google Maps i śledziłam trasę. Internet na szczęście zadziałał. Około 21:25 byliśmy już na terenie La Plata, ale autobus jechał bardzo dziwną trasą. Niby się zbliżał do Plaza Italia, ale chwile później jednak się oddalał. Tętno mi skakało, zwłaszcza, że docelowy przystanek autobusu był przy jakimś cmentarzu. Wam też podskoczyło ciśnienie? Nie martwcie się, o 21:40 wysiadłam na Plaza Italia. Na ulicach było mnóstwo ludzi, więc czułam się bezpiecznie. Po drodze kupiłam sobie pół pizzy, bo głodny i zmęczony Polak to zły Polak. O 22:10 byłam już w mieszkaniu, jak zwykle pustym, ale zamkniętym na cztery spusty. Szczęśliwe zakończenie:)

Jestem bardzo zadowolona z tych ostatnich dwóch dni! Viva AFS!

IMG_9513

IMG_9516IMG_9518unnamed (6)unnamed (3)unnamed (4)unnamed (5)IMG_9569

One thought on “Viva AFS Buenos Aires Redes!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s