Mucho de espanol, Haiti, wielka ulewa i biblioteka

Ten post muszę zacząć od…wielkiej ulewy. Wtorkowy poranek zapowiadał się dobrze, kiedy nagle niebo się ściemniło (a przecież była 8:00 więc nawet się jeszcze dobrze nie rozjaśniło!) i zaczęło mocno grzmieć. Miałam akurat wychodzić na kurs hiszpańskiego. Poczekałam chwilę, ale nie mogłam dłużej. Zeszłam na dół budynku, a tam…powódź! Dosłownie! Nie dało się przejść na drugą stronę ulicy, a niektórzy zostali na chwilę uwięzieni w ich domach. Woda pędziła jak szalona. W 2013 roku, La Plate nawiedziła ogromna burza i zarazem powódź, w której zginęło wiele ludzi. Wszystko spowodowane jest kiepską kanalizacją. Z resztą sami zobaczcie na zdjęciach…na zajęcia dojechałam mokra, ale przynajmniej dojechałam i mogłam normalnie uczestniczyć w zajęciach!

Po tygodniu uczestniczenia w kursie hiszpańskiego w Buenos Aires, miałam szansę by zaobserwować jak pracuje grupa. Nieskromnie mówiąc jestem od nich dużo lepsza. Z reszta jest to informacja potwierdzona przez prowadzące zajęcia Panie Profesor. 

Zaczęłam szukać wiec, czy jest wyższy poziom. Po rozmowach z Panią Dyrektor Szkoły Językowej dowiedziałam się, że jest, ale w innej dzielnicy Buenos Aires. Sprawdziłam adres i pojechałam zobaczyć jak wyglada lekcja na poziomie trzecim, bardziej zaawansowanym. Wyżej jest juz tylko Level 4 i Level 5. Lekcje odbywają się w pięknej dzielnicy Palermo, przy ulicy Armenia, przy której znajduje się tez wiele armeńskich instytucji. Spotkałam tam Francuza, Francuzkę, Brazylijkę, Włoszkę i dwóch Niemców. Bardzo fajna grupa! Włoszka jak tylko powiedziałam ze jestem z Polski, wykrzyknęła że to piękny kraj i podróżowała tam kilka razy! Było mi tak miło…cała lekcja była bardzo fajna. Dużo więcej się tu nauczę, wiec zapisałam się na Level 3. 

Na ostatniej lekcji hiszpańskiego na poziomie drugim, Pani Profesor przydzieliła mnie do pracy z Barbarą pochodzącą z Haiti, o której opowiadałam w poprzednim poście. Na każdej lekcji wydawała się być dosyć przestraszona otaczającą ją rzeczywistością. Postanowiłam zagadać do niej po francusku. Uśmiechnęła się i trochę mi opowiedziała o sobie. Jej francuski różnił się od tego używanego we Francji czy Belgii, ale rozumiałyśmy się. Przyjechała do Argentyny juz rok temu, wraz ze swoim bratem w poszukiwaniu lepszego, bezpieczniejszego życia. Ma 22 lata i marzy jej się studiowanie medycyny. Była bardzo zainteresowana Polską, a jak dałam jej pamiątkowy długopis z Polski, to tak się ucieszyła, że wieczorem wysłała mi jeszcze wiadomość z kolejnym podziękowaniem. Mam nadzieję, że jeszcze ją kiedyś spotkam, ale co ważniejsze mam nadzieję, że uda jej się ułożyć tu sobie życie. 

Po hiszpańskim, pojechałam metrem do Biblioteki Polskiej, gdzie czekała na mnie Pani Marta i Pani Monika. Bardzo się ucieszyły, że przyszłam. Pomagałam im w opisach zeskanowanych dokumentów i zdjeć dotyczących Polonii w Argentynie. Tłumaczyłam je na język polski i pomagałam odczytać informacje z rożnych dokumentów. Było mi tak miło jak powiedziały mi, że “ktoś z nieba przysłał im anioła do pomocy”. Na koniec zaprosiły mnie na piątkowe otwarcie wystawy o Polonii w Argentynie, które odbędzie się w Argentyńskim Senacie w Buenos Aires. To będzie dla mnie duży zaszczyt w nim uczestniczyć, zwłaszcza że organizowane jest przez Ambasadę Polską.

Na koniec opowiem, krótką anegdotkę związaną z autobusami. Jadąc na środową lekcję hiszpańskiego, jak co dzień wsiadłam do micro “ESTE”, który każdego dnia zawoził mnie na dworzec autobusowy. Nie dziś. Po 3 minutach jazdy, bus niespodziewanie zmienił trasę. Trochę się zdenerwowałam ale siedziałam licząc na to, że powróci na odpowiednią trasę. Niedoczekanie. Po 15 minutach jazdy spytałam Pani siedzącej koło mnie czy ten micro jedzie na dworzec, ona zapytała drugiej Pani, a dopiero ta trzecia powiedziała, że jedzie. Uspokoiłam się. Nie na długo. Po chwili autobus znowu zmienił trasę, wszyscy zaczęli wysiadać, a Pani nr 3, powiedziała, że mam wysiąść bo jesteśmy nie tak daleko od dworca. Szła również w tamta stronę, wiec poczułam się bezpiecznie. Po drodze opowiedziała mi, że bus wyjątkowo zmienił trasę, gdyż w La Plata odbywa się duży protest. Powiedziała mi tez, ze muszę się do tego przyzwyczaić gdyż takie rzeczy będą się dziać często, nic nie jest tutaj tak uporządkowane jak w Europie. Była bardzo miła, dzięki niej po chwili byłam już na dworcu. Pomachała mi na pożegnanie i powiedziała pocieszające “suerte”, czyli powodzenia:) 

unnamed (4)unnamedunnamed (1)unnamed (3)unnamed (2)

One thought on “Mucho de espanol, Haiti, wielka ulewa i biblioteka

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s