Niełatwy powrót…

Po 19;00 wyszłam z hiszpańskiego. Byłam tak głodna ze musiałam po drodze kupic empanadas, by napełnić swój pusty żołądek. Myślałam ze zajmie to dosłownie sekundę, a spędziłam przy ladzie około piętnastu minut. Około w pół do ósmej byłam juz w metrze. Aby dostać się na dworzec autobusowy, musiałam po dwudziestu minutach jazdy zmienić linie metra. Byłam tak zmęczona, ze chciałam juz tylko jak najszybciej dojechać do celu, przede mną i tak było jeszcze ponad półtorej godziny drogi. Gdy weszłam do odpowiedniego tunelu, zobaczyłam ze pociąg zatrzymał sie w połowie torów i nie jedzie dalej a tym samym sparaliżował całą linię metra. Nagle zabrzmiały głośniki przekazujące informacje. Oczywiście nic nie zrozumiałam, ale czułam ze jest zle. Była godzina 20:00, a ja nadal tkwię w centrum Buenos Aires i to jeszcze w podziemiach. Ludzie zaczęli wybiegać z metra. Nie czekając długo, zapytałam Pani stojącej obok mnie o co chodzi. Wytłumaczyła mi ze pociąg się zepsuł i nie wiadomo kiedy zostanie uruchomiony. Powiedziała mi, ze na dworzec można dojechać tez autobusem. Ja odparłam jej na to, ze jestem z Polski i nie mam nawet pojęcia jaki jest numer tego autobusu. Nie czekając długo podjęła decyzje “pójdziemy razem bo ja tez tam jadę”. Podziękowałam jej bardzo i ruszyłam za nią. Okazało się, że nad nami jest Obelisco. Wiedziałam, że obok niego jest przystanek autobusów do La Plata, jednak często dany micro nie ma juz ani jednego miejsca dla pasażerów, gdyż zapełniony jest juz na dworcu głównym. Norma (tak miała na imię ta Pani) maszerowała tak szybko, że nie mogłam za nią nadążyć. Nagle zauważyłam, że na przystanku nie ma wielu ludzi, a tym samym moje szanse, by wsiąść do busa jadącego do La Plata są większe. Gdy obróciłam wzrok z powrotem w stronę Normy juz jej tam nie było. Zniknęła, nie mam pojęcia w która stronę poszła. Długo sie nie zastanawiając pobiegłam na przystanek i stanęłam w odpowiedniej kolejce. Na szczęściu po zaledwie 5 minutach przyjechał pusty micro do La Plata i zabrał wszystkich oczekujących. Odetchnęłam z ulgą. Na trzy sekundy. W autobusie okazało sie ze nie mam na moim SUBE( karcie miejskiej) wystarczającej ilości pieniędzy by opłacić bilet. Nie wiem jak to sie stało. Zdenerwowałam się, gdyż bilet można zakupić jedynie za pomocą owej karty. Niespodziewanie jakiś chłopak, który stał za mną powiedział “nie martw sie, ja za Ciebie zapłacę”. Kamień spadł mi z serca. Chciałam mu oddać pieniądze, ale nie chciał ich przyjąć. Miłe zakończenie tej niespodziewanej przygody. A w która stronę skręciła Norma, ze tak nagle zniknęła mi z oczu, nie mam pojęcia do teraz…Jazda autobusem przebiegła spokojnie, jednak pózniej, wracając ulicami La Plata widziałam faceta, który dosłownie leżał na chodniku i wyjadał jakieś zgniłe resztki z worków na śmieci, które stały na chodniku. Jak to zobaczyłam to się rozpłakałam i zaczęłam iść szybciej w stronę mieszkania. 

Był to dla mnie bardzo ciężki powrót…chyba nic więcej nie trzeba dodawać. 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s