Słoneczna niedziela i Fiesta del Inmigrantes en Berisso

Niedzielny poranek był pełen słońca, jak nigdy dotąd! Po przebudzeniu, porozmawiałam trochę z mamą, która opowiedziała mi o podróży mojej ukochanej siostry do USA. Jak to zwykle bywa, była pełna przygód, tym bardziej z niecierpliwością czekam na posty o jej pierwszej wyprawie za ocean:) Dwa małe bliźniacze Kuce w wielkiej Ameryce…jedna w Północnej, druga w Południowej…kto by pomyślał! A trzeci starszy Kucyk Karolek w Azji, w Tajlandii ze swoją piękną żoną! Ale z nas podróżnicy! Moja rodzina jest teraz na 4 różnych kontynentach! Niesamowita jest ta camino de nuestra vida (droga naszego życia)…Ale wróćmy do słonecznej La Platy.

Zjadłam śniadanie i wybrałam się na mszę świętą w “laplatańskiej”, neogotyckiej katedrze. Niewiele zrozumiałam z tego co mówił kapłan, jednak wspomnienia wzięły górę. Prawie całą liturgię leciały mi łzy po policzkach. Nie wiem, dlaczego. Miałam w głowie wiele myśli. Bardzo wzruszający był dla mnie również “znak pokoju”. W Argentynie wszyscy serdecznie całują się w policzki, życząc sobie wszystkiego dobrego. Nieznajomi ludzie przytulali się o mnie z uśmiechem. Poczułam takie rodzinne ciepło, za którym bardzo tęsknię. Starsi państwo, którzy siedzieli obok mnie w ławce bardzo przypominali mi moich wszystkich dziadków i czasy, kiedy razem, całą rodziną uczestniczyliśmy w niedzielnych liturgiach. Bardzo wzruszający dla mnie moment. Całą drogę powrotną rozmawiałam z rodzicami przez telefon. Od razu lepiej. Żartobliwie mówiąc, chyba po prostu dopadło mnie “przesilenie wiosenne”. Wróciłam do pustego mieszkania i jedząc almuerzo, nagle dostałam niespodziewaną wiadomość od Frana, wolontariusza AFS, który swoją roczną wymianę spędził na Słowacji. Zaproponował, żebym poszła z nim i innymi znajomymi na coroczną Fiesta del Inmigrantes, która odbywa się w Berisso. Jest to mała miejscowość, znajdująca się 67 kilometrów od Buenos Aires, i jakieś niecałe 10 km od La Plata. Pomimo iż nie za duża, jest to bardzo istotna miejscowość! Jest to swoista stolica prowincji wszystkich emigrantów! Zważając na to, że mieścinka ta znajduje się zaraz przy rzece La Plata, pod koniec XIX i na początku XX wieku przypłynęło tu statkiem wielu ludzi różnych narodowości: Niemcy,  Syryjczycy, Armenii, Białorusini, Bułgarzy, Chorwaci, Czesi, Słowacy, Słoweńcy, Hiszpanie, Gruzini, Włosi, Irlandczycy, Włosi, Żydzi, Litwini, Portugalczycy, Ukraińcy, Serbowie i oczywiście Polacy. To dziś nikt nie zapomniał skąd wywodzi się jego rodzina i są z tego bardzo dumni, dlatego od 1978 roku odbywa się tu huczne Święto Imigrantów. W mieście znajduje się wiele Klubów, np Klub Polaków, czy Słowaków, których członków poznałam na niedzielnym święcie. Niesamowici młodzi ludzie! Union Polaca działa nieprzerwanie od 1913 roku. Folklor, ludowe tańce, muzyka, ludowe stroje, stoiska z tradycyjną kuchnią wszystkich wszystkich wymienionych wyżej przeze mnie narodowości. Będąc tu nie można się nie uśmiechać! Wszyscy mają tyle energii..zwłaszcza gdy dowiadują się, że przyjechałam tu prosto z Polski! Przechadzając się po placu zabawy, Frana zaczepił jakiś facet, który jak się okazało kręcił reportaż o Słowakach żyjących poza granicami swojego kraju. Jako, że Francisco po roku wymiany mówi dobrze po słowacku, odpowiadał na wiele zadawanych mu pytań. Ja w tym czasie mogłam rozmawiać z wszystkimi dookoła, którzy bardzo cieszyli się, że przyjechałam! Poznałam 21 letnią Julietę, studentkę prawa, której pradziadkowie pochodzili ze Słowacji, a ona sama od małej dziewczynki uczestniczy w przeróżnych warsztatach organizowanych w Klubie Słowaków w Berisso. Jej marzeniem jest pojechać do kraju jej pradziadków i nauczyć się ich języka. W lipcu odbędzie swoją pierwszą podróż do Europy! Mam nadzieję, że odwiedzi też Polskę! Nie wiecie jakie to uczucie spotkać na drugim końcu świata, ludzi których marzeniem jest zobaczyć Polskę, Słowację czy Litwę. Zrobiłam sobie też zdjęcie z dziewczyną, której babcia mieszkała kiedyś na terenie Białorusi, zupełnie tak jak moja! To zdjęcie jest dla Ciebie babciu 🙂 Kolejna dziewczyna, Micaela, ma około 26 lat, jest studentką medycyny w La Plata. Jej prababcia pochodzi z Polski, a pradziadek z Włoch. Niestety jej rodzina straciła wszystkie dokumenty o prababci, a ona sama umarła młodo. Nie mają więc już żadnego kontaktu z Polską. Nie mniej jednak w głębi serca są bardzo dumni, że w ich żyłach płynie trochę polskiej krwi. Dumna z tego jest zwłaszcza Micaela, która działa w Berisso w polskim i litewskim klubie. Ona ma już za sobą podróż do Polski, teraz marzy jej się Litwa. Wszyscy byli tacy szczęśliwi na mój widok…niesamowite uczucie! Byłam pierwszą “prawdziwą” Polką, którą poznali! Oczy im się świeciły podczas moich opowieści o wymianach organizowanych przez AFS! Wymieniliśmy się numerami telefonów, zdobyłam też wiele kontaktów do Polonii. Niedługo tam wrócę opowiedzieć więcej o Polsce i mojej organizacji. Nie mogę się doczekać!

To było popołudnie pełne wrażeń! Na koniec, postanowiliśmy z Franem wybrać się do kawiarni Ritz (jego ulubionej..wcale się nie dziwię dlaczego!). W środku pełno kwiatów, muzyczka, miły Pan kelner, ale co ważniejsze pyszne argentyńskie “submarino” (gorące mleko z czekoladą) oraz masas finas (małe, przeróżne czekoladki).

Zakończenie dnia, równie dobre jak sam dzień!

IMG_0408

IMG_0411IMG_0425IMG_0427IMG_0415IMG_0413IMG_0416IMG_0423unnamedIMG_0443IMG_0447IMG_0449

7 thoughts on “Słoneczna niedziela i Fiesta del Inmigrantes en Berisso

  1. Super te zdjęcia Dysiu! Takie radosne i kolorowe!

    W dniu 2017-09-18 o 17:00, El camino de nuestra vida pisze: > WordPress.com > judasek posted: “” >

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s