4 KDH w Quilmes

Ostatni dzień września jest nie do zapomnienia. Spałam dziś w Buenos Aires, w mieszkaniu Margueritte, którą poznałam na kursie hiszpańskiego. Nie dosyć, że spędziłam bardzo miły wieczór z moimi nowymi znajomymi, których poznałam podczas wyprawy nad Iguazu, to jeszcze nie musiałam rano zapychać autobusem do stolicy. Będąc w Palermo, wystarczyło podjechać metrem na koniec zielonej linii, czyli na stację „Congreso de Tucuman”. Tam czekali na mnie w samochodzie Monika i Marcelo, z ich trójką wspaniałych dzieci. Super rodzina! Już na pierwszy rzut oka! A z każdym dniem, poznając ich, cieszę się coraz bardziej, że nasze drogi życiowe się zeszły. Marcelo podwiózł Monikę i mnie na autostradę w stronę Quilmes, miejscowości znajdującej się w połowie drogi między La Plata, a Buenos Aires. Na wiadukcie czekało na nas drugie auto, a w nim druh Andrzej Kiciński z córką Caroliną i drugim harcerzem. W takim samochodzie mówi się tylko po polsku! Jedziemy na zbiórkę harcerską „4 KDH w Quilmes”, a wszystko dzięki Monice! Ona skontaktowała mnie ze społecznością polską z tej miejscowości! Całą drogę opowiadałam o AFS i możliwości wyjazdu na wymianę do Polski! Myślę, że udało mi się namówić piętnastoletnią Caro. Oczka jej się świeciły podczas moich opowieści i rozesłała dobrą nowinę o AFS po wszystkich koleżankach:) To się nazywa dobra promocja programu 🙂 Około godziny 14:00 dotarliśmy do polskiej harcówki. Na samym wejściu, mały harcerz Axel przywitał mnie słowami „czuwaj”. Serce mi zmiękło. Niesamowicie wzruszające miejsce! Przynajmniej dla mnie. Kolejny kawałek Polski na argentyńskiej ziemi. Nawet kościół zbudowali z własnych funduszy i własnymi rękami. Łezka się w oku kręciła, gdy Andrzej opowiadał jak bardzo próbują utrzymać swoją polskość, i jak ciężko to przychodzi. Nie ma funduszy. Organizacje polonijne wymierają. Nie ma przecież nowej fali emigrantów, a czwarte czy piąte pokolenie młodych nie czuje się już Polakami. Brakuje chętnych do uczestniczenia w spotkaniach polskich, działania w harcerstwie, czy chociażby udziału w polskiej mszy świętej. Na szczęście znalazło się kilku młodych i odważnych harcerzy i harcerek, którzy z dumą mówią o swoich polskich korzeniach. Harcerstwo w Argentynie ma 3 ośrodki: w Quilmes (4 harcerzy i 3 harcerki), w Burzaco (10 harcerzy i zuchy) oraz w Maciaszkowo (około 10 harcerzy). Druh oprowadził nas po całym terenie. Pokazywał mi również stare mapy Polski, odznaki, czy kroniki, w których zapisana jest cała historia harcerstwa polskiego w Argentynie. Sama zbiórka przebiegała w niezwykle miłej atmosferze. Czułam się jak w domu! Uśmiech, radość, serdeczność, ciepło…po prostu polska gościnność! Po apelu, mniej więcej o godzinie szesnastej wybraliśmy się na pobliski miejski cmentarz, by oddać hołd polskim powstańcom oraz złożyć kwiaty (czerwono-białe goździki) na grobie Feliksa „Lisa” Lecha. Uczestniczył on w akcjach wywiadowczych, śledzeniu konfidentów i niemieckiego uzbrojenia. Jako młody chłopak brał też udział właśnie w Powstaniu Warszawskim, którego rocznica kapitulacji wypadała właśnie dzisiaj. Od 27 września 1944 był jeńcem obozu przejściowego w Skierniewicach. Wyzwolony został dopiero w 1945 roku. W 1949 roku przyjechał do Argentyny, gdzie zatrzymał się w Buenos Aires. Będąc na cmentarzu miałam przyjemność poznać jego córkę, Panią Teresę i syna, Pana Mariusza. Niezwykle serdeczni ludzie. Zrobiliśmy nawet pamiątkowe zdjęcie przy grobie ich ojca. Po złożeniu kwiatów i krótkiej modlitwie, Maryś (Pan Mariusz), zdecydował, że obwiezie mnie i Monikę swoim samochodem po okolicznym cmentarzu. Był to bardzo przykry widok. Groby są nieustannie rabowane. Nawet z kości, które sprzedają potem uczelniom medycznym. Pokazał nam też prywatny cmentarz, na którym został pochowany mąż Pani Teresy. Po krótkiej przejażdżce wróciliśmy do harcówki, gdzie czekała na nas merienda. Monika piecze najlepsze ciasta! Zajadałam się nimi bez opamiętania. Co jednak ważniejsze, Druh Andrzej, przeznaczył 20 minut zbiórki na moją prezentację programów AFS. Wszystkim harcerzom świeciły się oczy z zachwytu. Jestem pewna, że cały wieczór spędzili na namawianiu rodziców, by puścili ich na taką wymianę. Mam nadzieję, że decyzje będą pozytywne 🙂 Poznałam również Druhnę argentyńskiej drużyny harcerskiej, której tak spodobał się pomysł wymian, że powiedziała, że będzie szukać chętnych nie tylko wśród swoich harcerzy.

Równo o 18:00 spuściliśmy sztandary i flagi z masztu, tym samym zakończyliśmy nasze piękne spotkanie. Maryś zaproponował, że odwiezie mnie swoim starym czerwonym fiatem do samej La Plata. Nie chciał nawet słyszeć o moich odmowach. Uściskałam więc wszystkich i ruszyliśmy. Całą drogę opowiadał mi o swoich córkach i jego przygodach na argentyńskiej ziemi. Może jedna z nich pojedzie na wymianę do Polski? Zobaczymy 🙂

IMG_1577IMG_1588IMG_1589IMG_159318424225_10214534545943837_1548340295101886946_n

IMG_1595IMG_1597IMG_1598IMG_1603IMG_1605IMG_1606IMG_1608IMG_1610IMG_1618IMG_162122154159_1870128569970779_3768445208922144023_n22140918_1870136099970026_6709241033677591729_n

IMG_1623IMG_1626IMG_1631

Advertisements

One thought on “4 KDH w Quilmes

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s