Montevideo

Do dworca autobusowego jechaliśmy aleją palm. Moim zdaniem było ich tam setki. Mijaliśmy również Senatorio “Juan Pablo II”. Święty Polak jest dla Urugwajczyków bardzo ważny.

Dworzec w Montevideo prezentuje się bardzo dobrze. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej niż jego argentyński odpowiednik w Buenos Aires. Nie ma na nim żebraków i takiego chaosu. Wychodząc z terminalu, ładnie ubrana Pani, zajmująca się wyłapywaniem “klientów do taksówki”, od razu wyhaczyła nas z tłumu. I bardzo dobrze. Wszystko wyglądało profesjonalnie, bezpiecznie i na dodatek z góry powiedziała nam cenę za przejazd. Takiego systemu taksówek jeszcze nie widziałam. Za 210 URU (25 zł do podziału na 4 osoby) z kierowcą w garniturze, dotarłyśmy z dworca do naszego hostelu o uroczej nazwie “Ukulele”. Znajdował się on dwie przecznice od głównej ulicy Montevideo “18 de Julio”, mimo tego koszt za wynajęcie miejsca w 6 osobowym żeńskim pokoju nie był duży, około 40 zł za 2 noce. Po chwili odpoczynku, zabezpieczeniu bagaży kłódkami, wybrałyśmy się na pierwszy wieczorny spacer po Montevideo. Idąc avenidą 18 lipca, nagle zaczęła grać muzyka, a przechodnie spontanicznie tańczyć tango. Nawet w Buenos Aires, stolicy tango, nie wiedziałam czegoś tak pięknego! Wyobrażacie sobie? To się nazywa spontaniczność! Idąc dalej, mijaliśmy Plaza Independencia, Palacio Salvo( siedziba rządu) oraz Teatro Solis-drugi największy teatr Ameryki Łacińskiej! Wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że kolejnego dnia uda nam się dostać do środka! Przy teatrze odbywała się sesja zdjęciowa panny młodej. Tak myślałyśmy, dlatego krzyknęliśmy “wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia”! Dopiero chwilę później okazało się, że to sesja z okazji urodzin. W Ameryce Południowej 15 urodziny dziewczynek świętuje się bardzo hucznie. Krótko mówiąc wielkie przyjęcie, piękne suknie…W zeszłym roku miałam okazje widzieć taką fiesta de 15, która przyćmiłaby niejedno polskie wesele. Na koniec naszego spaceru (po drodze mijałyśmy jeszcze polsko brzmiący bar „Piwo”)wybrałyśmy się do knajpy Alvarez. Był to świetny wybór. Jak przystało na prawdziwego podróżnika, powinnyśmy zjeść kanapkę z serem, ale tego wieczoru pozwoliłyśmy sobie na coś więcej. Pyszna urugwajska pizza (lepsza niż ta w Argentynie, bo chudsza), miły kelner, fajna atmosfera. Na koniec wytłumaczył nam nawet, którymi ulicami możemy bezpiecznie wrócić do hostelu. Późnym wieczorem pograliśmy trochę w karty i około północy padłam ze zmęczenia.

Kolejnego dnia czekało nas wiele kilometrów marszu, w końcu miałyśmy w planach przejść przez pół miasta. Mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy szczęściarami! Akurat 8.10 w Montevideo odbywała się „Dia del Patrimonio” i wszystkie muzea, obiekty rządowe i inne atrakcje turystyczne były darmowe…Z usmiechem na ustach i bardziej pełnym niż pustym portfelem zwiedziłyśmy piękny budynek Sądu oraz Teatro Solis- zapierający dech w piersiach budynek Teatru Narodowego Urugwajczyków, prawie (!) tak piękny jak jego argentyński odpowiednik w Buenos Aires, choć moim zdaniem Teatro Colon nie ma sobie równych. Spacerując urugwajskimi uliczkami starego miasta miałam okazje podziwiać miliony stoisk z pamiątkami i innymi starociami czy rękodziełami, ale co ważniejsze zagrać na bambusowych instrumentach wraz z innymi przechodniami, co bardzo mi się podobało. Później udałyśmy się do słynnego Mercado del Puerto (podobnego do tego znajdującego się w San Telmo w Buenos Aires). Produktów spożywczych: owoców, warzyw, mięs i nabiału, ale też miejsce pełne restauracyjek, które serwują przede wszystkim wszelakie mięsa. My jednak zdecydowałyśmy się zjeść w knajpce poza terenem Mercado. Ciabatta z kurczakiem i warzywami oraz mocna kawa bardzo dobrze mi zrobiła, bo już opadałam z sił. Po zjedzeniu mogłyśmy podziwiać ulicznych urugwajskich artystów grających na bębnach w rytm popularnego tu afrourugwajskiego „candombe”. Całemu obrzędowi towarzyszyli tancerze. Później przyszedł czas na Museo del Carnaval. Karnawał jest bardzo ważną częścią urugwajskiej kultury, mimo wszystko nie jest jednak tak hucznie obchodzony jak w Brazylii. Po tylu wrażeniach pochłonęłam churro z dulce de leche…cudowna kompozycja, nie znana w Hiszpanii, a szkoda. Było pyszne, ale co ważniejsze dało mi siły na spacer po Rambla Francia (długi deptak) wzdłuż oceanu. Szłyśmy tak około 2 godzin aż do Parque Rodo, w którym odbywał się jakiś festiwal muzyczny. Nadszedł też czas na nagrodę-dużą porcję lodów, oczywiście o smaku dulce de leche. Tak naprawdę liczyłam, że podczas tego kilkugodzinnego spaceru znajdę choć jeden uczciwy kantor, który nie obniżał ceny kursu. Jednak, nie dość, że takowego nie znalazłam, to jeszcze większość z nich była zamknięta z powodu niedzieli…Wszystkim turystom radzę wymienić pieniądze z euro lub dolarów, nie z argentyńskich pesos. Ewentualnie po prostu wypłacić z bankomatu, gdyż kantory są tu podłe.

Po takim spacerze należała nam się siesta. Dziewczyny spały, a ja pisałam bloga. Kolacja w meksykańskiej knajpie „Americano” pięknie uwieńczyła ten dzień.

Kolejnego dnia pojechałyśmy do Cerrito- wielkiego czerwonego kościoła, kolejnego turystycznego obiektu. Niestety był on zamknięty…i znajdował się po środku niczego. Czekał nas długi powrót o własnych siłach, ale nie ma co narzekać, dzięki temu jeszcze lepiej poznałyśmy miasto. Ostatnie chwile w Urugwaju spędziłam przy wielkiej porcji Milanesy z frytkami, a o 17:00 ruszyłyśmy busem do Colonii skąd miał zabrać nas prom do Buenos Aires. Dworzec ładny, a odprawa bardzo profesjonalna, jak na lotnisku. Mój bagaż został nadany aż do Buenos, więc nie musiałam się o niego martwić podczas przesiadki. Super rozwiązanie! Moja wiza jak zwykle mocno zdziwiła celników, ale w końcu mnie wpuścili. Drogę powrotną umiliły mi rozmowy z Kiką i piękny zachód słońca. Muy lindo!

Przykładowe koszty w Urugwaju: (1 zł to około 8 urugwajskich peso)

Cerveza 140 URU (17 zł), Pin z flagą Urugwaju: 50 URU (6zł), Kartka pocztowa: 40 URU(5zł)Kolacja w fajnej knajpie: 300-400 URU, Lunch w fajnej knajpie: 300 URU (36zł), Churro con dulce de leche: 40 URU(5zł), 2 gałki lodów: 100 URU(12zł), Butelka dobrego wina: 225 URU (30zł), Hotel MV (2 noce): 505 URU (60zł)

IMG_2016IMG_2019IMG_2024IMG_2029IMG_2038IMG_2049IMG_2055IMG_2057IMG_3021IMG_3022IMG_2060IMG_2061IMG_2065IMG_2069IMG_2071IMG_2072IMG_2078IMG_2082IMG_2083IMG_2105IMG_2106IMG_3023IMG_3024IMG_2110IMG_2112IMG_2118IMG_2122IMG_1985IMG_1987IMG_1989IMG_1994IMG_1995IMG_1997IMG_2010unnamedIMG_2102IMG_2099IMG_3025IMG_2144IMG_2182IMG_2179IMG_2178IMG_2186IMG_2151

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s