Na północ!

Dosłownie wczoraj zakończyły się strajki na argentyńskich lotniskach, dzięki czemu nic nie przeszkodziło w naszej wyprawie. Dzień był bardzo deszczowy, ale na szczęście podczas mojego lotu było słonecznie. Piszę naszej, gdyż wybrali się w nią ze mną: Martine, Nina, Kika i Cosimo. Choć w sumie to na początku byliśmy razem, ale osobno…Już tłumacze.  Pomimo, iż na lotnisko Aeroparque Jorge Newbery dojechaliśmy wspólnie Uberem (lotnisko znajduje się dużo bliżej niż międzynarodowa Ezeize), to chwilę pózniej się rozstaliśmy. Dziewczyny leciały innymi liniami niż ja, Cosimo również. Zapłaciłam mniej o 100€, a leciałam tylko 10 minut dłużej. Na lotnisku świetnie sobie poradziłam, mimo iż było bardzo duże i nowoczesne. Bez problemu nadałam swój podróżniczy plecak i skierowałam się w stronę kontroli osobistej. Za wszystkim bramkami spotkałam na chwile moje towarzyszki podróży, ale później nasze drogi znowu się rozeszły.  Z powodu godzinnego opóźnienia wylotu (kto by się spieszył…) po dwóch godzinach doleciałam liniami Andes prosto do miejscowości Salta, największego miasta regionu północno-zachodniej Argentyny. Lot przebiegł miło i spokojnie, mimo iż przez chwile miałam pietra lecąc obok chmury burzowej z piorunami. Dostałam nawet cocacole, ciasteczko, krakersy i babeczkę o czym w europejskich liniach innych niż Lufthansa można tylko pomarzyć, więc czułam się dobrze:) Na lotnisku czekał na nas facet z wypożyczalni samochodów, ale zanim się odnalazłyśmy, dziewczyny załatwiły juz wszystko i czekały na mnie w białym Renault przed lotniskiem. Luksusy…a może lepiej powiedzieć “niezależność”. Wypożyczenie auta w tym rejonie Argentyny jest naprawdę niedrogie. Prowadziła Nina i bardzo dobrze jej to wychodziło. Nie bałam się o swoje życie. Podczas zakwaterowaniu w hostelu spotkałam dwóch Polaków z Gdańska, ale byli na tyle mało otwarci, że nie udało się zaprzyjaźnić. Ja się cieszyłam, że ich widzę, a oni średnio. Później pojechaliśmy ze znajomymi znajomych do miasta, by zjeść coś smacznego. Co prawda nie mieliśmy wpływu na wybór współuczestników tej wyprawy, jednak Gervasio y Eduardo okazali się być prawdziwymi salteños, doskonale znali miasto i miejscowe specjały. Chłopacy przyjechali po naszą piątkę swoimi samochodami, a dziesięć minut pózniej siedzieliśmy już w knajpce. Tak mi burczało w brzuchu, że nie mogłam się doczekać, aż wreszcie spróbuje miejscowych smakołyków. Tutejsze empanadas różnią się w smaku od tych w Buenos Aires (są dużo smaczniejsze), tamales (przypominają gołąbki, ale nie są zawijane w kapustę tylko w liście winorośli czy kukurydzy), locro (rodzaj gulaszu) czy humita rozpieszczą Twoje kubki smakowe. Ja zdecydowałam się na tamales i empanadas. Nie dosyć, że bardzo smaczne to jeszcze niedrogie.

Siedząc przy stole (przez 3 godziny) dużo rozmawialiśmy. Właściwie to najwięcej opowiadał Eduardo. Bardzo się z tego powodu cieszyłam, bo dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy.

Salta, w której spędziłyśmy pierwszą noc została założona przez Hiszpanów w 1582 roku. Mówi się iż mieszkają tam “prawdziwi Argentyńczycy”, potomkowie pierwszych kolonizatorów. Może to i prawda? Obok siebie żyją tu potomkowie prekolumbijskich cywilizacji andyjskich i hiszpańskich kolonizatorów. Nie znaczy to jednak, że żyją w pokoju. Uprzedzenia rasowe występują na dużą skalę, jak twierdzi Eduardo. Podobno nie do wszystkich szkół rdzenna ludność ma wstęp…Język keczua można tu usłyszeć o wiele częściej niż hiszpański, choć wszyscy Indianie są dwujęzyczni. Wyprawa w te rejony jest dla mnie niesamowitą okazją, by zapoznać się z indiańskimi tradycjami, które od wieków pozostają niezmienione przez cywilizacje europejską. Piękne stoiska z rękodziełem, tradycyjna kuchnia…zdecydowanie mało tu wpływów z Europy.

 

IMG_3277IMG_3284IMG_3285IMG_3292IMG_3294IMG_3296IMG_3297IMG_3305IMG_3306IMG_3307IMG_3312

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s