Garganta del diablo,Humahuaca y La peña

Pomimo, iż wczorajszy dzień był męczący, a w dodatku nie spałam długo, to obudziłam się wypoczęta! Około 7:30 wstałam pełna sił na nowy piękny dzień! Dom, w którym śpimy (aż nie wypada nazywać to malownicze miejsce hostelem) jest cudowny, właściciele jeszcze lepsi, ale śniadanko było skromne. Musiałam nacieszyć się kawą z mlekiem, ale nie ma co narzekać, w końcu widoki zrekompensowały mi wszystko. Już przed 9:00 ruszyliśmy samochodem w stronę Garganta del Diablo (Gardła Diabła). Droga do tego miejsca, gdzie spotykają się dwie góry wiodła krętymi, wąskimi dróżkami. Momentami było trochę strasznie, ale udało się nam bez większych problemów. Po dojechaniu do najdalej wysuniętego miejsca, do którego można było dotrzeć pojazdem, ruszyliśmy piechotą. Niektórzy z aut przesiedli się na konie. Miła Pani Indianka sprzedała nam wejściówki i wskazała odpowiednią drogę. Szliśmy w dół wąskimi ścieżkami, wzdłuż potoku aż do małego wodospadu. Można powiedzieć, że Gardło Diabła to wielka szczelina wiedzy gigantycznymi skałami… a my znaleźliśmy się w samym jego środku. Piękne widoki, cisza, natura.
Po powrocie do samochodu ruszyliśmy z powrotem do Tilcara i zaopatrzeni w empanadas pojechaliśmy do miejscowości Humahuaca. Krajobrazy na trasie były oszałamiające. Wielokolorowe wzgórza, kaktusy… jedno z piękniejszych miejsc jakie widziałam w życiu! Bez dwóch zdań dorównuje Wodospadom Iguazu. Jechaliśmy tak, aż do Cerro de los 14 colores, czternastokolorowej góry, kolejnego cudu natury. Za drobną opłatą przemiły Anasatazio (miejscowy, rdzenny mieszkaniec) wpuścił nas na odpowiednią drogę, którą dotarliśmy do tego niesamowitego miejsca. Moim zdaniem góra miała tysiące kolorów, była wspaniała! Staliśmy i nic nie mówiliśmy. Zeszliśmy niżej, by być bliżej tego cudu. Tam, chwilę później spotkaliśmy podróżujących wspólnie Francuzów oraz… Olka (Belgo-Polaka). Nawet nie wiecie jak miło było na drugim końcu świata usłyszeć “Cześć! Moja mama jest Polką!”. Alexander mieszka w Antwerpii, do Argentyny przyleciał na 3 tygodnie, po drodze spotkał owych Francuzów. Niesamowicie miłe spotkanie 🙂 Pokrążyliśmy jeszcze chwilę po wzgórzach, by “nawdychać” się tego piękna. Przynajmniej tak myślałam, że to była chwila, ale przy wyjedzie Anastazio powiedział nam, że podziwialiśmy Cerro de los 14 colores ponad 2 godziny. Poczęstowaliśmy przemiłego potomka Inków cukierkami oraz empanadas i ruszyliśmy dalej. Od zmian wysokości i suchego powietrza miałam takie zakrzepy krwi w nosie, że nie mogłam oddychać, ale doszłam do siebie w drodze powrotnej dzięki żuciu liści koki (są lekiem, zanim przekształci się je w proszek śmierci). Po południu dotarliśmy do Humahuaca i Iquya pospacerowaliśmy po cudnych miasteczkach i kupiliśmy kolejne pamiątki. Po drodze, zanim wróciliśmy do hostelu, przekroczyliśmy zwrotnik koziorożca, super prawda?
Późnym wieczorem, na koniec pobytu w Tilcara, wybraliśmy się do peña de chuspita, typowego baru w tym regionie Argentyny, w którym można zjeść regionalne potrawy i posłuchać na żywo regionalnej muzyki (i nie tylko!). Każdy zamówił coś pysznego: Kika humita (krem z kukurydzy), Martine locro (przypomina zupę gulaszową), Cosimo kotlet z lamy, a ja…empanadas z mięsem lamy. nie jem dużo mięsa, ale nie mogłam sobie odpuścić takiej okazji. Szczerze mówiąc to była chyba najlepsza empanada jaką jadłam w życiu. Mięso było bardzo dobre, przypomina trochę wieprzowinę. Muzyka też bardzo mi się podobała, grał ojciec z dwoma małymi chłopcami. Byli niesamowici. Jeden z nich zagrał nawet depsacito. Nie byłoby to wielkim wyczynem gdyby nie fakt, że grali na instrumentos nativos, czyli instrumentach na jakich grali rdzenni mieszkańcy regionu, wykonanych głównie z bambusa. Gdy już chcieliśmy wychodzić, bo robiło się późno, na scenę wszedł Eugenio, w czerwonym ponczo i kolorowej czapce. “Zostajemy”-orzekliśmy głośno. Opowiadał nam o instrumentach na których grał, miedzy innymi o “charango” (przypominało ukulele) oraz “nai” (fletnia pana), na których grali Indianie gitanos.

IMG_3691IMG_3706IMG_3707IMG_3709IMG_3715IMG_3717IMG_3963IMG_3720IMG_3726IMG_3733IMG_3734IMG_3744IMG_3747IMG_3751IMG_3753IMG_3762IMG_3764IMG_3765IMG_3772IMG_3948IMG_3786IMG_3793IMG_3797IMG_3954IMG_3955IMG_3816IMG_3821

 

 

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s