Paysandu y wielkie urugwajskie serca!

Mój dzień zaczął się jak zwykle dosyć wcześnie bo o 6:27, kiedy zadzwonił budzik. Pora wstać i jechać na kura hiszpańskiego, który zaczyna się o 9:00 w Buenos Aires. Dziś do stolicy podróżowałam z wielką torbą, gdyż czekała mnie większa przygoda: trzecia już podróż do Urugwaju!
Zaraz po hiszpańskim pognałam na dworzec autobusowy. Pamietam jak będąc tam w sierpniu, była pewna ze nigdy sie na nim sama nie odnajdę, a teraz proszę bardzo…juz nie pierwszy raz sobie poradziłam! O 13:00 miałam busa do miejscowości Colon, która jest przejściem granicznym z Urugwajem. Pamiętacie jak na początku sierpnia byłam w Concordia i w urugwajskim Salto? Inne dwa miasta graniczne to Colon i moje docelowe miasto: Paysandu. Pięciogodzinna podróż przebiegła mi przyjemnie. Siedziałam na drugim pietrze autobusu przy pierwszej szybie, więc widoki i muzyka w uszach umilały mi ten przejazd. Siedział też koło mnie siedemdziesięcioletni Oscar, który tez co jakiś czas zagadywał, wiec nudno nie było! Na dworcu w Colon czekał na mnie Alejandro, wolontariusz AFS Urugwaj. Korespondowałam z nim przez dwa miesiące będąc pewną, że ma jakieś 20 lat! Ku mojemu zaskoczeniu, większość wolontariuszy z Urugwaju jest starsza! Są to głównie rodziny goszczące! Z mojego punktu widzenia jest to cudowne! Alejandro przyjechał z jego host synem z Islandii i w miłej atmosferze przekroczyliśmy granicę, a w moim paszporcie pojawił się kolejny stempel! Po odwiezieniu Islandczyka do domu, pojechałam wraz z Alejandro do pewnej urugwajskiej rodziny, która chciała gościć zagranicznego ucznia. Myśle, że po naszej wizycie są juz pewni, a ja skorzystałam na tych odwiedzinach rownież ponieważ miałam okazje zobaczyć jak sprytnie Alejandro z nimi rozmawiał! Zdecydowanie nowe doświadczenie, które z pewnością mi się przyda! Facet wie jak przekonywać ludzi! Pózniej, po krótkiej wizycie w jego pięknym domu, pojechaliśmy do mojej docelowej rodziny goszczącej. Takiego domu nie widziałam jeszcze w Ameryce Łacińskiej, a trzy dotychczas spotkane przeze mnie urugwajskie rodziny, uświadomiły mi, że w tym państwie poziom życia jest wysoki! Bardzo wysoki! Rodzina Schwarzkopf jest niezwykle oryginalna, ale mają wielkie serca! Tak tak…macie racje! Nazwisko mało urugwajskie, a to dlatego że panem domu jest Udo, Niemiec. Mówiąc krótko, widać że mogą sobie pozwolić na dosłownie wszystko czego dusza zapragnie! Ivonne (mama) i Katrin (córka) wystroiły się tak, jakby czekała nas sylwestrowa impreza. Troszkę dziwnie się czułam stojąc w zwykłych spodniach i tshrcie bez naszywki “Hilfigher”. Nie będę ukrywać ze były mocno zdziwione, gdy powiedziałam im, że nie mam się w co przebrać (nie zakładała nawet, że gdziekolwiek wyjdziemy!). Nawet przez moment Ivonne chciała mi pożyczyć jakieś ciuchy, ale chwile pózniej zrezygnowała i powiedziała, ze i tak jestem piękna. Byłam zadowolona nie tylko z jej słów, ale tez z faktu, że nie muszę zakładać tych śmiesznych ubrań, na które w Europie z pewnością nie ma mody. Urugwajskie i Argentyńskie dziewczyny ubierają się zupełnie inaczej. Aż cieżko to opisać, ale mi przypomina to sylwestrowe kreacje. Zastanawiałam się wiec dokąd idziemy. Okazało się, że do kawiarni! Przed domem stały 2 wielkie jeepy i białe jak śnieg BMW. Ivonne ma wielkie serce i jest bardzo gościnna, wiec można jej było wybaczyć fakt, że nie pamietała nawet mojego imienia i skad jestem. Jest po prostu zakręcona! Jej mottem życiowym jest zdanie “korzystaj jak najwiecej, bo życie jest krótkie”. To chyba wszystko wyjaśnia. Myśle, ze usprawiedliwia tez fakt, że jedną ręką robiła makijaż, a drugą trzymała kierownicę. Świetny był też moment parkowania naszej białej błyskawicy. Trzy razy uderzyliśmy w auto przed i za nami, ale przecież nie ma się czym stresować! 🙂 Niesamowite chwile w moim życiu! Ivonne jest szalona, ale jest tez opiekuńcza i kochana! Zjedliśmy smakowitą kolącej, a stand up w kawiarni tez był nawet fajny, choć nie zrozumiałam wiele. Była tez tam z nami Katrin ze swoich chłopakiem, który okazał się potomkiem ukraińskich emigrantów! Jedynym problemem był fakt, że byli trochę bez życia. Nie udało mi się ich pobudzić do rozmowy mimo wielu prób. Ale trudno! Wieczór i tak uznałam za udany! Wracając, Ivonne powiedziała mi, że musimy uważać, gdyż w Urugwaju jest restrykcyjny zakaz jazdy po alkoholu! Na szczęście nikt nie wyczuł we krwi urugwajskiej host mamy ni kropli wypitego Mojito. Do domu dotarliśmy około pierwszej w nocy wiec po szybkim prysznicu padłam!
Nawet nie wiecie jak miło jest mieć do dyspozycji własny pokój! Raj! Docenia się dopiero wtedy gdy się straci!

Kolejnego dnia obudziłam się o 9:00 rano w pełni sił na przeprowadzenie prezentacji o Polsce i wymianach AFS w pewnej urugwajskiej szkole! Wszystko dzięki Alejandro, który załatwił mi taką możliwość! Po przebudzeniu, nie było w domu nikogo oprócz Sandry, pani która zajmuje się domem. Przygotowała mi śniadanie, mimo iż zapewniałam, że mogę sobie sama przygotować! Jaka kochana prawda? Najedzona oczekiwałam na Cristine, kolejną niesamowitą wolontariuszkę AFS Urugwaj. Ponownie myślałam, że jest to jakaś nastolatka, a okazało się że mam do czynienia z przemiłą Panią prawnik, która nie raz gościła a i wysłała swoje dzieci na wymianę z AFS! Jej mąż przyjechał po mnie i pojechaliśmy do jej kancelarii, a potem wspólnie do szkoły. Na miejscu ciepło przywitał nas Dyrektor i nauczyciel, który podłączył cały sprzęt elektroniczny i pomógł we wszystkim czego potrzebowałam! Po rozwieszeniu trzech flag: Polski, Urugwaju i AFS byłam gotowa, by przeprowadzić moją prezentacje. Publika była spora, około 40 szesnastoletnich uczniów i kilku nauczycieli! Nie czułam dużego stresu, a jeżeli już, to tylko taki pozytywny! Ogromną przyjemność sprawia mi opowiadanie o wymianach AFS oraz o moim pięknym kraju! Zwłaszcza ze względu na fakt, iż na początku prezentacji młodzież nie wie o Polsce absolutnie niczego, a po godzinie zaczynają wypytywać czy są jeszcze miejsca na taką wymianę, bo oni chcą natychmiast zobaczyć Polskę na własne oczy! Nawet nie wiecie jak się cieszę, że coraz więcej Argentyńczyków i Urugwajczyków wie o moim pięknym kraju! Mam pewność, że ich wiedza po takim spotkaniu jest nie mała, co widzę podczas konkursów, które przeprowadzam! Największą furrorę zrobiły oczywiście upominki, które ze sobą przywiozłam oraz filmiki video, pokazujące piękno Polski!
Każdy chciałby choć na chwilę znaleźć się nad Bałtykiem, czy zdobyć Giewont! Czy to nie jest niesamowite?
Spotkanie z urugwajską młodzieżą było naprawdę cudowne, co z resztą widać na zdjęciach!
Dziękuje z całego serca AFS Urugwaj!IMG_4287IMG_4291IMG_4293IMG_4295IMG_4297IMG_4308IMG_4309

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s