Puszi from Budapest!

Noc w Polskim Busie z Krakowa do Budapesztu przebiegła nam w bardzo…hałaśliwej atmosferze. Niestety paczka polskich studentów upita wódką jechała w tym samym kierunku co my. Na nic zdały się nasze prośby i błagania. Chris zatkał swoje uszy wszystkim co miał pod ręką, a ja ćwiczyłam wyrobioną w Ameryce Łacińskiej cierpliwość. Przed ósmą rano dotarliśmy do wymarzonej stolicy Węgier. Pierwsze wrażenie? Szaro bure. Napisy na tablicach informacyjnych informowały nas jedynie o tym, że nic nie rozumiemy, a musieliśmy jakoś dotrzeć do naszego hostelu po drugiej stronie Dunaju. Muszę jednak przyznać, iż dworzec autobusowy (znajdujący się zaraz obok dworca kolejowego) jest BARDZO dobrze skomunikowany z pozostałą częścią miasta. Jeszcze w Poznaniu sprawdziłam, który transport publiczny powinniśmy wybrać, by dotrzeć do stacji “Nyugati palyaudvar”, niedaleko której znajdował się nasz “Interflat Hostel”. Kilka przystanków linią M4, by chwilę później przesiąść się na linię M3…Tak przynajmniej mieliśmy zapisane na kartce. Nie przewidzieliśmy, iż życie bywa nieprzewidywalne i mogą zamknąć linię M3. I to z powodu…weekendu. Mimo przeszkód, dla chcącego nic trudnego! Wykorzystaliśmy nasze “migowe umiejętności” i miły Pan Węgier wskazał nam zastępczą linię autobusową, którą dotarliśmy tam gdzie chcieliśmy. Dzięki aplikacji “maps.me” (darmowe mapy offline), która nie raz uratowała mnie w Ameryce Południowej, dotarliśmy do hostelu. Zęby umyte, plecaki w przechowalni…ruszamy do…Costa Cofee! Włoch bez kawy jest nie do zniesienia! Wypicie jednej filiżanki to zabieg konieczny przed zwiedzaniem Budapesztu! Zwłaszcza w ujemnej temperaturze! Kawa sprawiła, że smutne podkówki zniknęły, a rogalik wywołał jeszcze większy uśmiech! Cel osiągnięty! Czas na neogotycki Parlament projektu Imre Steindl-symbol stolicy Węgier jak i całego kraju! Nie byliśmy zawiedzeni! Jest cudowny!
Idąc wzdłuż Dunaju minęliśmy wiele metalowych butów (budapeszteński pomnik Holocaustu), aż w końcu dotarliśmy do placu przy stacji metra “vorosmarty ter”, z którego każdego dnia wyruszają “free walking tour”. Nasza przewodniczka nazywała się Audrey i była genialna! Tak samo świetna jak niedzielna pogoda! Oprowadziła nas po całej Budzie i całym Peszcie! Widzieliśmy Kościół św Stefana, Muzeum Narodowe, Basztę Rybacką, Most Łańcuchowy i wiele więcej! Mówiła bardzo dobrze po angielsku, miała dużą wiedzę, a co ważniejsze stworzyła świetna atmosferę w grupie! Z radością wręczyliśmy jej na koniec tip w wysokości 10€ i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. W końcu Polak i Węgier to dwa bratanki…tak mówiła Audrey 🙂
Po 3 godzinnym spacerze wybraliśmy się z Chrisem do Węgierskiej Galerii Narodowej, by przesiąknąć sztuką. Bardzo lubię odwiedzać muzea. “Zaraziła mnie tym” moja mama, która pielęgnowała w nas miłość do sztuki. Po dwóch godzinach spędzonych wsród obrazów, poszliśmy przesiąknąć gulaszem z kluseczkami. Dobre to węgierskie jedzenie! Nawet Chris zjadł, a to znaczy wiele!
Audrey, zachęcała by pozostać w Budzie i obejrzeć wieczorny spektakl fajerwerków. Tak tez zrobiliśmy, odmrażając sobie przy okazji uszy i nosy. Było jednak warto! Wielokolorowe sztuczne ognie zapierały dech w piersiach! Cóż to był za pokaz! Z resztą juz sam, zwyczajny późno wieczorny spacer po Budapeszcie odbiera mowę! Pokochałam to miasto! Jest przepiękne!

Kolejnego dnia, wdrapaliśmy się na wieżę Kościoła Św. Stefana, skąd podziwialiśmy cały zmrożony Budapeszt! Pózniej, po czterdziestominutowym spacerze dotarliśmy do siedziby AFS Węgry, znajdującej się przy placu Bohaterów, by zobaczyć ubóstwianego przeze mnie Huberta, które dostał się na węgierski EVS, ale rownież by poznać kolejne już w moim życiu, biuro AFS. Ludzie wspaniali, otwarci, uśmiechnięci! To lubię! Zjedliśmy razem lunch, zrobiliśmy wiele wspólnych zdjeć, a i nawet na koniec wręczyli mi AFSowy tshirt do mojej kolekcji! Uśmiech przyciąga, dlatego tyle się uśmiecham! Uśmiech jest niezawodny! Likwiduje wszelkie bariery!

Po wyjściu z biura, czekał nas szybki kurs do hostelu, by zabrać plecaki (jechaliśmy busem bez biletu, Pan kierowca powiedział ze nie musimy kupować! Przynajmniej tak odebrałam jego machnięcie ręką 🙂 )

No nic! Ruszamy na Słowację do pięknej Bratysławy! Do następnego napisania! 6f358aab-eb0c-4190-b521-a50592ff7075IMG_9078IMG_9081IMG_9093IMG_9101IMG_9140IMG_9128IMG_91379ac8c6cf-9ddf-44aa-bfe3-ddb29b35f387IMG_9187IMG_9189IMG_9206IMG_9231

One thought on “Puszi from Budapest!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s